Czy da się efektywnie pracować kiedy dziecko choruje? – poznaj złoty środek

Czy da się efektywnie pracować kiedy dziecko choruje? – poznaj złoty środek

Jesień w pełni, trochę wiatru, przegrzania, potu i choroba gotowa! A choroba dziecka gotowa raz dwa! Dla kobiet pracujących w domu to duuuży problem. Nie mamy L4, nie możemy tak sobie rzucić zwolnieniem i siedzieć w domu. Mamy pracę, projekty do skończenia, firmę do prowadzenia, klientów do obsłużenia.

Jak efektywnie pracować kiedy… mamy w domu chore dziecko.

Praca w domu wymaga ogromnych nakładów samodyscypliny i organizacji. Niektórzy z takimi predyspozycjami się rodzą, inni muszą się tego wytrwale uczyć. Kiedy już mamy odpowiednie nawyki planowania, pilnowania czasu zadań, nierozpraszania się przez byle szczegół i udaje nam się „ogarnąć” zawodową rzeczywistość, pojawia się przyziemny problem w postaci choroby dziecka. Głównie mam na myśli chorobę typu angina, zapalenie oskrzeli, przeziębienie. Nie mówię tutaj o przewlekłych, ciężkich chorobach bo w grę wtedy wchodzi szpital i pewnie w ogóle decyzja o porzucenia życia zawodowego przez jednego z rodziców. Mówię tutaj o „zwykłych” około przedszkolnych infekcjach.

No więc jak efektywnie pracować kiedy mamy w domu chore dziecko? Można i pracować, i efektywnie, mimo iż w pierwszym momencie wydaje nam się, że właśnie przed nami zawodowo stracony tydzień.

Kobiety pracujące na swój rachunek mimo choroby swojej czy dziecka, nie mogą tak po prostu zamknąć drzwi i powiedzieć „biorę L4”. Niestety w przypadku prowadzenia swojego biznesu tak to nie działa. Księgowa dzwoni, bo potrzebuje faktur za zeszły miesiąc, bank też nie daje spokoju bo coś nie zgadza się na koncie, klienci pytają o ofertę (i dobrze), a my nie zawsze jesteśmy w stanie odpowiedzieć od razu, pensje trzeba przelewać, faktury płacić… generalnie świat nie stanął w miejscu z powodu naszego kataru czy anginy dziecka. Jak sobie więc radzić? Oto kilka sposobów, które nawet niedawno przetrenowałam:

 

Poinformuj swoich współpracowników i kluczowych klientów, że masz sprawy osobiste w postaci choroby dziecka i możesz być na troszkę zwolnionym trybie. To ważne aby dać taką informację właśnie księgowej, współpracownikom, pracownikom czy osobom, którym prowadzić sprawy w sposób ciągły, pracujesz z nimi nad większym zleceniem czy projektem. Dzięki takiej informacji nie będą sfrustrowani kiedy będą wydzwaniać do ciebie po pięć razy pod rząd bo mają gardłowe pytanie czy sprawę. Uzbroją się w cierpliwość i będą dzwonić tylko w ważnych sprawach. Działa to w dwie strony bo jeśli widzisz od nich telefon to rzeczywiście postaraj się oddzwonić – oznacza to że coś się dzieje.

Odwołaj wszystkie spotkania zaplanowane na ten tydzień pracy. Niestety takie koszty trzeba ponieść chyba, że dysponujesz nianią w sytuacjach awaryjnych, rodzicami, siostrą, szwagierką. Ja takiego komfortu na miejscu nie mam więc odwołuję spotkania, albo kumuluję je na jeden dzień w którym to Michał może zostać w domu z Majką. Co prawda jest to mój najdłuższy dzień pracy, bo od 9 do prawie wieczora, ale satysfakcja z wykonanych zadań na ten dzień gwarantowana!

 

Skoncentruj się na uporządkowaniu spraw biurowo – papierkowych. Zrób to na co zawsze ci szkoda czasu, uporządkuj papiery firmowe i domowe, odpisz na zaległe maile czy pisma z kategorii tych mało istotnych, zaplanuj działania na portalach społecznościowych swojego biznesu.
Poświęć ten czas na edukację. Chore dziecko wymaga większej atencji, przytulania, ciepłych słów, siądź na kanapie z dzieckiem na kolanach, noś w chuście czy nosidle, a podczas kojenia bólu poświęć swój zawodowy czas na samorozwój, przeczytaj książkę branżową, posłuchaj podcastu, oglądnij webinar. Te czynności nie wymagają produkcji z Twojej strony, więc możesz tulić dziecko równocześnie czegoś się ucząc.

Przeznacz ten przymusowo wolny czas na swoje hobby na które zawsze szkoda Ci czasu podczas tygodnia pracy. Ja na przykład mocno posprzątałam na moim blogu, zaplanowałam sobie masę wpisów, zrobiłam szkice postów. Szkoda pewnie byłoby mi tego czasu podczas normalnego tygodnia pracy, ale podczas choroby dziecka mogłam ze spokojem to zrobić.

Zaplanuj strategię na najbliższy czas. Pomyśl nad nowym projektem, nową strategią marketingową twojej firmy. Chore dziecko dużo śpi, więc masz troszkę spokoju aby skupić swoją uwagę i pomyśleć. Może znajdziesz inspirację, o którą nieraz tak trudno w natłoku zadań i spraw dnia codziennego.

 

Zrób aktualizację i odświeżenie swojej strony internetowej i oferty. Może wprowadziłaś do swojego biznesu nowy produkt o którym nawet nie miałaś czasu poinformować klientów? Taki czas zwolnienia to dobry moment aby nie tylko posprzątać to co już nie aktualne, ale też wprowadzić kilka poprawek które zawsze były „ na potem”.

I jak? Wcale nie jest tak źle! Owszem nie chcemy chorować, nie lubimy gorączki naszych dzieci, szkoda ich po prostu. Ale jak widać nasza praca i firma nie musi leżeć odłogiem, a czas choroby to nie całkowicie zmarnowany zawodowo czas.
 

IMG_6592_1

IMG_6597

IMG_6602

IMG_6618

IMG_6735

IMG_6767

IMG_6792

IMG_6814

IMG_6818

IMG_6836

IMG_6838

IMG_6847

IMG_6850

 

 

 

 

 


autor-majcia-kombinujek

 

Hej!

Witaj na moim blogu! Mam na imię Sandra a to jest moje miejsce w sieci. Dzielę się sposobami na rodzicielstwo na luzie, dobrymi książkami oraz modą dziecięcą i kobiecą. Jako praktykująca biznesmama, podpowiadam pomysły na kobiecy biznes oraz sposoby łączenia pracy z wychowaniem dziecka. Rozgość się i zostaw po sobie jakiś ślad w postaci komentarza!
Więcej o mnie…

  • ale ma fajny płaszczyk!;)

  • Dziękujemy!

  • Ja z kolei pracuję w domu z córka przy boku 🙂 Tak od kilku miesięcy. Nie mam co prawda usług, ale inwestuję codziennie w siebie, swój rozwój , a jednocześnie w domu mam 2-latkę :)) Staram się coraz lepiej planować mój czas. Drobne rzeczy wykonam przy córce, większe – gdy tata wraca z pracy lub wieczorem. Część zadań, gdy córka śpi podczas drzemki w dzień. Nie powiem, że jest to łatwe, bo przychodzi też zmęczenie, ale jest to możliwe 🙂

    • Dokładnie! Jest to możliwe chociaż wiadomo dużym wysiłkiem. Ja też wychowując Majkę przez 2 pierwsze lata dopóki nie poszła do przedszkola pracowałam w domu, jedynie wychodząc na spotkania czy zajęcia ( prowadziłam wtedy szkołę językową) ale to były popołudnia więc już był tatuś. Powodzonka!