Grudniowe wyzwanie fotograficzne HOUR BY HOUR GRUDZIEŃ 2017

Ufff udało się! Mamy 29 grudnia, ale udało mi się opublikować moje wyzwanie HOUR BY HOUR jeszcze w tym miesiącu! Nie było łatwo, ale mamy to! 

Wyzwanie hour by hour podjęłam już kolejny raz! Kiedyś bardzo spodobał mi się taki pomysł u Aliny z Designyourlife.pl, kiedy to dokumentowała swój dzień godzina po godzinie. Mam nawet kilka pierwszych fotek, ale potem oczywiście zabieganie nie pozwoliło na obfotografowanie całego dnia. 

Potem, kiedy Kasia z Worqshop wprowadziła to wyzwanie na wiosnę, udało mi się, ale trochę później niż dziewczyny. A teraz widziałam na czas wyzwanie, co więcej podjęłam je, i co najważniejsze, zrealizowałam je i to o czasie!

I to w jakim czasie! W grudniu, w magicznym miesiącu, w miesiącu który mija w pędzie, kiedy to biegamy za prezentami, inspiracjami, czytamy na blogach o kalendarzach, mikołajach. Miesiąc, w którym presja na bycie perfekcyjną jest jeszcze większa niż zwykle, przymus na piękne, świąteczne zdjęcia pierników i prezentów, nie mówiąc o choinkach i wieńcach. 

Ale, że ten grudzień jest dla nas wyjątkowy bo spędzamy te święta we czwórkę, postanowiłam właśnie tak udokumentować ten czas.  I nawet mi się udało! 

 

A więc zaczynamy! 

Nasz dzień obfotografowany godzina po godzinie to 19 grudnia. Prawie najkrótszy dzień w roku. Więc czasu na focenie było w sumie bardzo mało 🙂

 

Nasze pobudki, odkąd jest Nelcia, są różne. Raz wcześniej raz później. Michał zawsze wstaje wcześniej do pracy, ja różnie. Czasem po 7. I wtedy jestem szczęśliwa bo mogę w spokoju zacząć dzień od swoich rytuałów- spisywania swoich celów, spokojnego wypicia herbaty, poczytania w spokoju rozwojowej książki. Czasem jednak jest to tuż przed 9 bo nocka była ciężka. I wtedy jest już raczej harmider bo trzeba szybko wyszykować Majkę do przedszkola, ogarnąć siebie i Nelcie,  i wyjść do przedszkola. 

W tym dniu było nawet nawet. To znaczy my z Nelką obudziłyśmy Maję! 

Maja jest strasznym śpiochem. Chodzi spać ok 22 i śpi prawie do 9-tej, także często spóźnia się do przedszkola.

Taki widok miałyśmy przez chwilę za oknem. 

8.00

 

Budzi się Nelcia

i po porannym przebieranku idziemy budzić Majcię.

Dzisiaj w planach mamy przedszkolne Jasełka i kilka spraw do załatwienia na mieście. 

Więc ruszamy. 

10.00

 

Jedną z takich spraw jest odebranie zdjęć od Anki Grochal. To zdjęcia z naszej sesji świątecznej. Będą najlepszym z możliwych prezentów świątecznych.

 

12.00

Wracamy do domu. 

Z Nelcią dni lecą wspaniale. Nawet nie wiem kiedy zleciały te pierwsze dwa miesiące. 

Nelcia jest bardzo spokojnym i dość przewidywalnym dzieckiem. W przeciwieństwie do Majki, wiem kiedy będzie spać w ciągu dnia. 

Podczas jej drzemek, których ma co najmniej dwie, mam czas na ogarnięcie domu, sprzątanie, obiad, a czasem nawet czytanie czy robienie zdjęć.

13.00

Książki to coś, do czego w tym roku niesamowicie wróciłam. Zawsze dużo czytałam i wszystkie pieniądze przeznaczałam na książki, ale od tego roku robię to ze zdwojoną siłą, a w 2018 planuję jeszcze bardziej intensywnie. 

14.00 

Nelcia się budzi i ogarniamy, aby wychodzić powoli po Majkę do przedszkola. 

Tak naprawdę te parę godzin, kiedy Maja jest w przedszkolu leci mi niesamowicie. Kiedyś była w przedszkolu dużo dłużej bo nawet do 17, ale teraz wolę po nią iść wcześniej aby nacieszyła się siostrą. Będąc w ciąży, też wolałam po nią iść około 15  i mieć dłuższy z nią dzień. 

 

15.00 

Jasełka u Majci w przedszkolu. Maja była Józefem. 

Nelcia też ogląda 🙂

Na Maję po przyjściu do domu, czeka ogromna niespodzianka. W skrzynce na listy znalazła list. Od Mikołaja. Właśnie opowiada o tym tacie przez telefon. To taki nasz kolejny sposób na motywację do dobrego zachowania. Mikołaj wszystko widzi i takie tam. Na chwilę pomogło 🙂  Mikołaj pisze, że prosi Maję o dobre zachowanie dla siostry, wspomina coś o prezencie. Różowym.

 

16.00

To już nasz wspólny czas. 

Pierwsza tura obiadu. Dzisiaj był kurczak na słodko-kwaśno. 

Oglądamy efekty sesji świątecznej i rozdzielamy prezenty dla rodziny.

17.00

Maja ogląda trochę bajek, ja ogarniam internety. Tak mnie widzi Maja. 

 

18.00

Przychodzi tatuś. Zaczynamy popoludniowo-wieczorny chilling. Przeważnie to gry. Czasem jakaś dłuższa bajka. 

Tutaj akurat skup żywca- fajna gra, nie trzeba czytać, ale dobrze ćwiczy się liczenie i dodawanie. Polecam!

Szukamy inspiracji na fryzurę na wigilię.

 

19.30

Zaczynamy wieczorną pielęgnację. 

Trochę ćwiczeń.

i kąpiel.

Potem już tylko czytanie Majci, i trochę wieczornego odpoczynku.

Niby nic. ale ja bardzo doceniam tą naszą nudę. Po ostatnich latach zawieruchy, cieszę się, że pracujemy normalnie, że wieczorem jesteśmy razem, że można się ponudzić. Razem.

 

 

 

 


autor-majcia-kombinujek

 

Hej!

Witaj na moim blogu! Mam na imię Sandra a to jest moje miejsce w sieci. Dzielę się sposobami na rodzicielstwo na luzie, dobrymi książkami oraz modą dziecięcą i kobiecą. Jako praktykująca biznesmama, podpowiadam pomysły na kobiecy biznes oraz sposoby łączenia pracy z wychowaniem dziecka. Rozgość się i zostaw po sobie jakiś ślad w postaci komentarza!
Więcej o mnie…