Indian summer i blogowe podsumowanie lata.

Indian summer i blogowe podsumowanie lata.

Koniec lata, koniec wakacji. Zawsze jest trochę smutku. Ale jesień z roku na rok coraz bardziej mniej cieszy, jej kolory, zmienna pogoda.
Te wakacje były jednymi z bardziej udanych od bardzo dawna.
Zrealizowaliśmy wiele z naszych planów, zobaczyliśmy dużo miejsca a co najważniejsze Majka na nudę nie narzekała bo była dużo razy u dziadków, u babci, widziała wiele nowych, ciekawych miejsc, pływała łódką, jeździła na rowerze, na rowerze wodnym, taplała się w jeziorkach, łaziła cały dzień boso i w stroju kąpielowym, upały spędzała na podwórku, na zabawach z dziećmi. Jestem bardzo szczęśliwa, że ona jest szczęśliwa.

W te wakacje zobaczyliśmy wiele miejsc, zwiedziliśmy kawałek Polski, widzieliśmy pierwszy raz Mazury ( z pewnością tam wrócimy). Moja relacja z wakacji TU i TU. Zobaczyliśmy też wiele zachowań ludzkich, przypomniało mi się kilka książek z czasów studiów socjologicznych 🙂 TU.

Miałam też czas na czytanie całej masy książek, będę je już wkrótce Wam polecać. Trafiłam na kilka bardzo dobrych artykułów  w prasie m.in. bardzo ciekawy artykuł w Newsweeku na temat tabletowych dzieci TU,  ale tez zupełnie odmienny artykuł w Urodzie Życia o dzieciach z wolnego wybiegu- temat tak bardzo mi bliski TU. Dla odmiany artykuł na portalu Mamadu ( sądziłam do tej pory że to dziennikarstwo jednak jest coś warte) o „wadliwych” lampkach nocnych z Ikei. Jaki poziom absurdu musimy osiągnąć aby zastanowić się nad stylem wychowania naszych dzieci. Nie róbmy z nich inwalidów!

W jesień wchodzę z głową pełną pomysłów, dużo inspiracji znalazłam u  Wikilistki – dzięki jej wpisom modowym skompletowałam garderobę przedszkolną Majki mądrze i na spokojnie bez pochopnych decyzji zakupowych.

A jak u Was kończą się te wakacje?  Co ciekawego widzieliście, przeczytaliście?