Jestem mamą  i jestem z siebie dumna!

Jestem mamą i jestem z siebie dumna!

wpis w: BLOG, MAMA KOMBINUJE | 6

Kilka dni temu moja córka powiedziała mi na dobranoc
„Jestem z ciebie dumna
Nie wiem skąd znała takie hasło, owszem chwalę ją, ale jakoś takiego pełnego zdania nie pamiętam więc być może usłyszała to w przedszkolu. Ale sam fakt takich słów tak mnie rozczulił, że zaczęłam zastanawiać się nad tym czy mogę być z siebie dumna? Czy mogę powiedzieć sobie- odwalasz kawał dobrej roboty?

Czego dowiedziałam się o sobie będąc mamą?
 
Do macierzyństwa szykowałam się kilka lat. Przeczytałam wiele książek o dzieciach, naoglądałam się różnych ciekawych programów.
Ale wiadomo. Na życie i jego wyzwania nie da się przygotować. Ciągle zaskakuje. Zaskoczyło i samo macierzyństwo. Ale najbardziej zaskoczyła mnie moja osoba. To,  jakie cechy w sobie odkryłam  a o które nigdy wcześniej bym
się nie podejrzewała.
 
Na szczęście,  było to pozytywne zaskoczenie. Obeszło się bez baby blues i takich tam.  Najbardziej zaskoczyła mnie chęć pracy nad samą sobą. Bo każdy popełnia błędy,  ale warto zastanowić się dlaczego byłam nerwowa, co mnie zirytowało, czemu ona płacze, czego chce?  I właśnie analizuję, próbuję wyciągać wnioski.
 
A więc czego dowiedziałam się o sobie?
 
Przede wszystkim wiele osób, i wśród nich ja sama, zauważa we mnie ogromne pokłady cierpliwości. I to jest dla mnie osobiście bardzo zaskakujące. Mimo zmęczenia, stresu, pełnego pęcherza czy głodu,  zawsze znajdę siłę aby Majce po raz kolejny wytłumaczyć – stój tu blisko mnie, nie biegaj, trzymajmy się za rączkę. Nie krzyczę  (przeważnie), staram się pilnować sama przez siebie ustalonych zasad mimo iż gdzieś w środku brakuje już chęci i sił.
 
Okazało się, że potrafię odłożyć  swoje wszystkie potrzeby na bok i pomóc najpierw mojemu dziecku.   Wracając obładowana siatami z zakupami czy plecakiem, maskotkami, najulubieńszą lalą i jeszcze swoimi rzeczami,  zawsze znajdę kolejną rękę aby wziąć od Majki małą zabawkę, którą chce mi dać bo ona „ już nie ma siły”. Wchodząc do domu i umierając z głodu zawsze najpierw pomogę Majce w toalecie, zrobię picie, a dopiero potem znajduje chwilkę na odgrzanie obiadu dla siebie.
To dla niej teraz chodzę po sklepach, myślę nad jej zajęciami, zaczęłam bardziej przykładać wagę do czasu spędzanego razem, do rodzinnych spotkań, do ważnych chwil takich jak jej urodziny czy święta.
 
Oprócz takich bardzo „matczynych” cech, które w sobie okryłam,  wciąż i nawet bardziej mam ochotę się rozwijać. Myślę, tworzę, urozmaicam życie zawodowe, nie siadam na laurach. Macierzyństwo daje energetycznego kopa! Bo przecież wszystko robimy z myślą o tej małej istotce.
 
Jestem mamą i jestem z siebie dumna.  Odważne stwierdzenie. Szczególnie po wspólnym weekendzie spędzonym we trójeczkę po którym jestem wypompowana! Maja daje czadu ostatnio baaaardzo. Ale tym bardziej myślę, zastanawiam się nad akcją i reakcją, nad źródłami konfliktu, czego chce moje dziecko a czego ja.  W czasach walki matka kontra matka, ideału matki polki wahamy się pochwalić kogoś a tym bardziej siebie! Nie bójmy się! Nawet jeśli nie jesteśmy  idealne to najlepsze z możliwych!
 
 
Zapytałam też inne cenione przeze mnie mamy i blogerki o to jak się zmieniły i ich życie, co w sobie odkryły oraz  czy są z siebie dumne?
 
 
Edyta Zając mama dwójki maluszków,  prowadząca  bloga Edyta Zając
Jestem mamą dopiero 2 lata, ale już widzę, jak bardzo się zmieniłam. Czasem nawet myślę, że przeszłam totalną metamorfozę. Oto nagle (?) pojawiły się we mnie cechy, które mogą być bardzo irytujące. Mam bzika na punkcie bezpieczeństwa w samochodzie – dręczę zapinaniem pasów każdego, kto ze mną jedzie, potrafię czekać do skutku. Matkuję nie tylko moim dzieciom – zamęczam mojego brata pytaniami o to, co jadł, czy się wyspał, kiedyś nawet wybiegłam za nim z szalikiem, gdy szedł na imprezę. Gdy wchodzę w tę rolę, Maciek po prostu mówi do mnie Mamo! i śmieje się z moich prób zaopiekowania się nim. Nigdy też nie sądziłam, że będę z tak stoickim spokojem podchodzić do tych wszystkich objawów buntu mojego dziecka. Potrafię usypiać moje dziecko przez dwie godziny, gdy widzę, jak bardzo jest zmęczone (z drugim maluszkiem przy piersi). Doskonale wprowadzam dyscyplinę w naszą codzienność – moi rodzice nie mogą się nadziwić. Jest jednak jedna cecha, którą sobie szczególnie cenię: przestałam zupełnie
zwracać uwagę na to, co myślą o mnie inni ludzie. Czuję się wolna –  w końcu uruchomiłam mój styl, który wcześniej skrzętnie skrywałam, odważyłam się na wiele rzeczy, mam fryzurę, o jakiej zawsze marzyłam, noszę sukienki, biżuterię i buty, na które wcześniej bym się nie odważyła z tak wielu głupich powodów. Chyba nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze ze sobą – z Edytą w fizycznym i umysłowym wydaniu. Jeśli do tego dodamy też brak przywiązania do przedmiotów, którego wcześniej u mnie nie było – sytuacja robi się powoli idealna. Lubię ten moment w moim życiu – mimo pobudek w środku nocy, oplutych pięknych bluzek, zerwanych łańcuszków, tłumaczenia po milion razy, że to warzywo to brokuł, a nie krokodyl. 
 
 
Justyna z  Flowmummy,
mama dwójki chłopców czekająca na trzeciego dzidziusia
Oczywiście, że jestem dumna będąc mamą. W końcu to dzięki macierzyństwu odkryłam,  że jestem w stanie spać po 3 godziny na dobę, zrezygnować z życia towarzyskiego, zakupów kolejnej pary butów, z jedzenia śniadań, obiadów i żyć- i to w szczęściu 🙂 A tak na poważnie (chociaż z tym szczęściem wcale nie żartowałam!) to dzięki swoim dzieciom wiem, że oprócz tego że potrafię robić 5 rzeczy jednocześnie (gotować obiad, odkurzać, odpisywać na maile, przebierać pieluchę, wycierać podłogę z rozlanego soku i tłumaczyć synkowi zadanie domowe z języka angielskiego na polski- o! a jednak 6!), to potrafię je zrobić z uśmiechem na ustach, wcale się za bardzo nie męcząc. Takich sił nigdy wcześniej w sobie nie miałam, takiego skupienia no i ambicji by robić wszystko najlepiej, dla nich, żeby byli kiedyś ze mnie dumni 🙂 I chociaż piszę o ciemnej stronie macierzyństwa, tej która nas tłamsi, pozbawia jestestwa i obdziera z intymności (tak tak, ona też istnieje), to robię to z przekąsem, bo przecież gdyby nie moje dzieci, moje życie nie byłoby tak wspaniałe jak jest teraz. Coś w tym musi być skoro ciągle jestem w ciąży! 🙂
 
 
Szczęśliva Magda, mama Iventego
Macierzyństwo jest dla mnie największą wyprawą, jaką do tej pory zorganizowałam sobie i mojemu Mężowi 😉 Przy tym nasze wyprawy do Norwegii, Grecji i inne to bułka z masłem. 
 Przede wszystkim uczę się wielozadaniowości. Zanim  zostałam mamą byłam rozkochaną w sobie trzpiotką, która niewiele widziała poza czubkiem swojego nosa. Tymczasem w obecnej sytuacji nie tylko pobudki przed6.00 mnie hartują, ale ogarnięcie obiadu, sprzątnięcie prawie 200 metrów powierzchni płaskiej, spacer, prowadzenie bloga i planowanie kolejnych podróży robię małym palcem u lewej dłoni 😉
 Moja cierpliwość także została wystawiona na próbę ogniową odkąd jestem mamą. Nie ma mowy o porządku, który tak uwielbiam. Mogę pożegnać się z wiecznie czystym białym gresem w kuchni. Zaciskam zęby i tłumaczę mojemu synowi podczas jego rozbojów, aby zlitował się nade mną, gdyż bywam na psychicznej krawędzi 😉 Jednak mój Syn uważa inaczej. Otóż mamy konflikt interesów, który zazwyczaj w tej materii wygrywa on 😉
 Och! I rzecz bardzo istotna: nareszcie nauczyłam się ustalać priorytety w naszym gospodarstwie domowym. Dziecko i obowiązki związane z całym jego opierunkiem są na miejscu pierwszym. Czerwone paznokcie i kolacja przy świecach zawsze czeka na swoją spóźnioną kolej 🙂
 Po więcej szczegółów odsyłam do wpisu, który poświęciłam temu jak uwielbiam być matką 🙂

http://www.szczesliva.pl/uwielbiam-byc-matka-i-jestem-w-tym-naprawde-niezla-a-ty/

 
 

Monika vel  Tekstualna

mama Iny

Jestem multizadaniowa. Odkąd jestem mamą, wyrabiam 300% normy, w ciągu roku zrobiłam więcej, niż przez ostatnie pięć.

Myślę strukturami, zaczęłam przewidywać i bardziej dążyć do celu. Przede wszystkim mam cele – wcześnie nie
było to dla mnie takie oczywiste.

Nie zmieniłam się za dużo. Jestem tak samo nerwowa, tak samo lubię i potrzebuje chwil samotności i nie stałam się
uduchowioną kobietą z misją. Jestem taka jak kiedyś. Może bardziej poważna, bardziej świadoma, ale to nadal ja. Nic się nie zmieniło. No, może trochę ciaśniej w łóżku 🙂

 
 
 A ty? Czy też jesteś z siebie dumna jako mama? Czy odkryłaś w sobie nowe cechy,  wcześniej być może stłumione?
Może macierzyństwo popchnęło Cię w nowym życiowym kierunku, może zawodowym?
Napisz o tym, przyłącz się do dumnych z siebie mam. Napisz komentarz albo wklej
link do swojego bloga. Może napiszesz też u siebie na blogu na ten temat?
Chętnie poczytamy!

  • Jestem z siebie bardzo dumna i jestem bardzo dumna z moich wspaniałych dzieci.

  • A co z życiem małżeńskim, łóżkowym? Czy nadal jesteście dla siebie tak bliscy? Czy chemia nadal jest? Czy klepie Was (Ciebie) po tyłku jak krowę( tu bez obrazy! Nakreślona tylko sposób) z tekstem " mamuśka co na obiad"? Mamy w planach dziecko, jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, ale ta kwestia mnie przeraża i nurtuje.

  • No tak, to ważna kwestia, macierzyństwo to ogromny przełom również dla życia małżeńskiego. Ogromny test dla trwałości związku bo zmęczenie, brak snu, nowego rodzaju problemy, ogromna odpowiedzialność i czasem fizyczny ból ( mama) sprawiają że łatwo o konflikty i kłótnie. Wszystko zależy jakie macie do tej pory relacje, jeśli jesteście blisko to ta bliskość pozostaje. A reszta przychodzi bardzo naturalnie.

  • Jestem dumna ze swoich dzieci, z siebie nie bardzo zawsze mam sobie coś do zarzucenia, uczę się że nie wszystko muszę robić perfekcyjnie alby być dobrą mamą 🙂 Po za tym nie zawsze jestem cierpliwa…pozdrawiam

  • Zdecydowanie- Mamy wręcz powinny być z siebie dumne 🙂 Mnie też macierzyństwo zmieniło- to dzięki niemu, bardziej przyjrzałam się sobie, swoim cechom, swojemu życiu, odkryłam duża odwagę. Zaszła u mnie bardzo duża zmiana- postanowiłam postawić na rozwój swoich zainteresowań, planów, na pójście do przodu.

    • majciakombinuje

      To jest piękne, że właśnie wtedy mamy czas aby tak jak piszesz przyjrzeć się sobie i może coś poprawić, zmienić w życiu.