Maja&Tata- wycieczka no 1.

Maja&Tata- wycieczka no 1.

No i ruszamy, autorski program
Maja&Tata, czyli postanowienie Noworoczne, każdy weekend jedziemy w jakieś
super nowe miejsce i odkrywamy, co nie odkryte.
Pomysł wydał mi się wyjątkowy i
wszystkim, z dużym nastawieniem na najmłodszych, się spodobał. No i od słowa do
słowa, przyciśnięty do muru – musiałem ową recenzję/wspomnienie popełnić. I
czuję, że stanie to się regułą niepodważalną. Ale co tam!
Po pierwsze nie czuję się władny
i krytycznie otwarty aby opinie wyrażać – napiszę kilka słów praktycznych z uwagi
na użytkownika 🙂
Niedziela, 12.01.2014 – Muzeum
Inżynierii Miejskiej w Krakowie przy Św.Wawrzyńca 15.
Dlaczego tam?  Banalnie. Facebook. Podpowiedź. No i się
zaczęło. A z uwagi na to, że pierwsze zdjęcie to śliczny pojazd dwukołowy – dla
miłośnika i użytkownika dwóch kółek – odpowiedź była jasna: „Majka – jedziemy
tam!”
Poranek niedzielny nie zachęcał.
Ponuro, deszczowo, nawet śnieżnie przez chwilę… Motywacji trzeba było wiele,
ale się udało.
Muzeum mieści się w Starej
Zajezdni i w sumie to kompleks kilku budynków, hal bardzo blisko Placu Wolnica.
Maja rozpoczęła wycieczkę od solidnej drzemki – zbierała siłę i energię!
Bez trudu odnaleźliśmy budynek
kasy, pierwszy po prawej. Miła Pani sprzedając bilety, tatusiowi zapakowanemu w
plecak, niezliczoną ilość szalików i czapek, koce i dziecko w wózku, cierpliwie
wytłumaczyła co, gdzie, jak i dlaczego.
No to startujemy. Pierwszy
budynek to ekspozycja z kołem w tle, mnóstwo ciekawych eksperymentów,
układanek, itp. Zabaw może dla starszych dzieci, ale Maja dała rade, a
pompowanie super fajną dźwignią i obserwowanie bąbelków w pomarańczowej tubie –
zajęło ją bez reszty. Kolejne to były klocki, fragmenty koła do ułożenia –
cierpliwie i do celu z głośnym okrzykiem „JEEEEEEST!” na koniec. Ach te geny 🙂 . Ominęliśmy hale eksperymentów z
elektrycznością, tutaj czekamy jeszcze kilka lat. Ale ekspozycja z dziejów
Polskiej Motoryzacji – zafascynowała chyba nawet bardziej tatusia :).
Motocykle polskiej konstrukcji, ogórek, tramwaj konny, warszawy, syrenki i
fiaty… Ze zrozumieniem przyjąłem zainteresowanie Majki metalowymi stojakami
wydzielającymi samochody od przejścia. Wizytę w tej hali zakończyliśmy
odtańczeniem kilku bączków na środku przestrzennego budynku. Jak się
domyślacie, nie tatuś tańczył. Kolejna hala to stare tramwaje. Niebieskie
pojazdy wywołały gigantyczne oczy Majki i ciekawość. Tą halę musieliśmy pokonać
w wózku – w posadzce znajdują się szyny – jakby nie było to jest zajezdnia 🙂
ale Mai nie przeszkadzało to specjalnie. I na tej hali skończyliśmy spotkanie z
Muzeum. Zostawiliśmy za plecami Ekspozycje Drukarstwo Krakowskie i Ogródek
Nowych Słówek – który na ta pogodę nie był odpowiedni.
Zakończyliśmy wizytę u miłej Pani
w kasie kupując breloczek z dużym Fiatem! A co!
Reasumując – samo miejsce wygodne
dla rodziców, podjazdy, wygodne przejścia, szatnie i toalety – bez zarzutów.
Ekspozycje ciekawe. Personel miły i uprzejmy. Wszystko oznakowane i chyba
bardzo trzeba by chcieć żeby się zgubić :).
Polecam na weekendowe wypady
wszystkim tatusiom i ich pociechom 🙂 , ten Junak z bocznym wózkiem – perełka 🙂