Matko jesteś idealna czy wściekła?

Matko jesteś idealna czy wściekła?

W ostatnim czasie wpadł mi do ręki Newsweek a w nim artykuł
„Polskie matki- idealne i wściekłe”. tu Tuż po nim trafiłam na dwa artykuły w
internecie „Matczyna złość jest zrozumiała” i „Matczyna wściekłość  czyli złość o której nikt nie mówi głośno. tu  I to ja się po ich przeczytaniu wściekłam!
 Artykuł, szczególnie ten w Newsweeku tak mnie
poruszył, że mówię o nim każdemu i z każdym na ten temat chcę porozmawiać. On
wyjątkowo nawet mnie oburzył bo wydaje mi się  mocno stronniczy a autor jak wielu ostatnio
dziennikarzy postawił swoją tezę jeszcze przed napisaniem artykułu-
przynajmniej takie odnoszę wrażenie. W ogóle zauważam, że dziennikarze mocno
ostatnio podnoszą tematy matek i tych wściekłych ale też tych blogujących, tych
wysyłających dzieci na dziecięce konkursy urody czy talent show. Pewnie są to
tematy bardzo nośne a więc jest poruszenie, jest dyskusja, a co za tym idzie
jest tekst, artykuł  są pieniążki.  Wszyscy zadowoleni.

 

Wszyscy?
Ale czy według tytułu tego artykułu i tego posta mamy tylko wybór? Czy możemy być albo idealne z wypucowanym domem, z czystą kanapą, umalowane. Czy jeśli tak nie ma to od razu wściekłe? Czy przeszkadza Ci jeśli czasem ubierzesz dres a makijaż jest nieskończony? Czy nie ma balansu między tymi dwiema opcjami? Może nasze czasy wymuszają na nas aby wypracować sobie nowy styl? Taki wypośrodkowany? Tylko pewnie trzeba czasu- musimy najpierw wypracować go my mamy, potem nasi partnerzy, potem rodzina.

 

Owszem nie jest łatwo być matką na pełen etat, dbać o dobry
i skoordynowany rozwój pociechy, równocześnie być przodownikiem pracy, zarabiać
odpowiednią ilość pieniędzy aby na wszystko starczyło i mieć uśmiech  na twarzy 24/7. Owszem padamy czasem na twarze
ale przecież nikt nas nie zmuszał do rodzenia dzieci, przecież w dzisiejszych czasach
mamy wybór, jeśli nie czujemy się na siłach nie pakujemy się w to. A kiedy
słyszę, że „ nie wiedziałam że będzie tak ciężko” – no jak, telewizji nie
oglądasz? Żadnej książki czy poradnika dla rodziców nie czytałaś?  Można się było choć trochę domyślać, że
sielanka nie trwa 24 godziny na dobę. Że dziecku trzeba tłumaczyć, pokazywać,
spędzać z nim czas.

 

Być może u mnie sytuacja troszkę jest łatwiejsza bo
wychowujemy córkę razem- ręką w rękę idziemy z mężem do przodu. Są dni, że on
potrzebuje więcej czasu na pracę, ale rewanżuje mi tym samym kiedy ja tego
czasu potrzebuje. Może mamy też łatwiej bo Maja dość szybko poszła do
przedszkola i to tylko dlatego że chciała. Na dniach otwartych tak jej się
spodobało, że po prostu chciała zostać. Nie było płaczu czy histerii i do tej
pory przedszkole uwielbia.

 

Ale mimo wszystko kolorowo też nie zawsze przecież jest.
Dziecko wymaga reorganizacji życia, nie ma kina co piątek jak kiedyś, nie ma
kolejnej pary butów, bo Majce urosła noga dwa rozmiary i trzeba jej najpierw
kupić. Nie ma wolnych wieczorków, bo czasem spać nie chce i trzeba lulać, albo
śpiewać, nie ma czytania do późna, jest czytanie tej samej bajki setny raz bo
tak ją Maja uwielbia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poczytajcie te trzy artykuły i podzielcie się Waszymi
uwagami.  O samym „wrzeszczeniu” na
dzieci będzie osobny post.