Mikołaju- nie strasz!

Mikołaju- nie strasz!

Mikołaju nie strasz z każdej sklepowej wystawy, z każdego pobliskiego spożywczaka rozdając cukierki. Nie strasz w reklamach piesków i gadających autek, nie pij pepsi ani cocacoli. Nie przyozdabiaj w swoje ubranka mini mikołajki, mini maskotki, mini mini. Nie wyzieraj z czekolady, bombonierki, cukierka i lizaka. Nie jeździj na motorze, nie biegaj w maratonach, nie bądź szczupły, nie jedz sałatek. Nie rozdawaj opłatków w galeriach handlowych, nie zbieraj do puszki na dzieci, psy i koty.

Mikołaju, bądź niedostępny, tajemniczy, darmowy, stary i siwy. Bądź tylko raz w dniu swojego święta tak aby rodzice wracający ze spotkania z Mikołajem nie musieli ukrywać dziecka przed kolejnym Tobą w sklepie, galerii, na ulicy.
Bądź tylko raz, w prawdziwych ubraniach, na saniach, z wielkim worem. Miej dużą brodę i opasły brzuch, czarny szeroki pas. Rozdaj prezenty i znikaj bo przecież kolejne dzieci z całego świata czekają.
Bądź jak ten Mikołaj z Ekspresu Polarnego, bądź jak Mikołaj, na którego czekałam ja wraz z moimi przyjaciółmi mając 5 lat. Kiedy twoje buty tak podobne były do butów taty ale przecież to niemożliwe bo ty to Ty- na 100 procent! Ten od którego dostałam przecież list z Laponii!

Bądź częścią tajemnicy dzieciństwa mojego dziecka.

6 grudnia przeraziła mnie ilość mikołajów. Pędziliśmy do tego jedynego, umówionego bo tam miał przyjechać, masa dzieci też czekała, były prezenty, była broda, była tajemnica. Wracając, minęliśmy jeszcze dwa inne piękne fotele czekające na mikołaja, a oprócz tego kolejne następnego dnia. Pod koniec dnia na szybkich zakupach w spożywczaku chodził mikołaj rozdając cukierki. Co tu dziecku powiedzieć?

Przeraża mnie że wszystko tak obdziera się z tajemnicy, komercjalizuje, patentuje, teraz nie wiadomo kiedy i kto jeszcze w co wierzy. A przecież te nasze małe istoty pragną magii, pragną sekretów, czegoś niewyjaśnionego.

Jak czarujecie w te święta?

P.S. Na list z Laponii jeszcze czekamy, będzie pod choinką.

fot: Pinterest

  • Powinniscie do Szwajcarii na czas Mikolaja przyjechac. To jest Swieto samo w sobie (oczywiscie w wybranych regionach), dzieci ida w pochodach, a pozniej ten jedyny przychodzi do domu. Ubrany w zaleznosci na ile stac zwiazek, ktory to organizuje w tradycyjne ubrania, a w paru miejscach mozna zobaczyc pochod Mikolajow, stroje sa przepiekne, zlocone, zdobione, zolte, czerwone, jasne. Kazdy ma brode i laske i swoja swite. A ten co przychodzi do Ciebie zna Twoje dobreni zle sprawki co sie przez rok uzbieraly. Rodzic sam wybiera ile chce pokazac dzieciom, pewnie z czasem sie wszystko zmieni, ale na szczescie tradycja nadal jest. To jest swieto dzieci !! Bez wielkich prezentow, bo Mikolaj przynosi mandarynki, orzeszki i troche slodkosci. I to swieto moze trwac caly tydzien. Mozna go odwiedzic w lesie jeski akurat chodzisz na gimnastyke, a jak sie nie pojawi osobiscie (bo przeciez ma mnostwo spraw na glowie) to na pewno list Ci zostawi. I nikogo nie dziwi, ze u znajomych byl dwa dni pozniej, no bo jakby dal rade jednego wieczoru wszystkie dzieci odwiedzic, no jak ??? Logiczne przeciez, ze nie. Dziecko wierzy, piszczy ze strachu przed czarna swita, ale pod nosem sie smieje. A Ci mezczyzni co to organizuja, no zlote osoby przez te pare dni zamieniaja sie w prawdziwych Mikolaii, nawet Twoj najlepszy kumpeldumnie mowi, ze i on w tym roku mogl byc, a moze za pare lat i Twoj maz bedzie nim kiedy dzieci juz sie skapna o co chodzi, a one same beda jak dorosna najpierw "brudaskami" czarni z rozga, a pozniej przyklejali brody w szkolnej lazience i wieczorami uszczesliwiali dzieci. Nawet szef meza zamienia sie na ten czas w Mikolaja, na pare godzin. I to jest piekne. Ze kazdy niby wie, a kazdy nadal wierzy. Do tej pory mozna spotkac osoby co uciekaja przed tymi czarnymi, a maja po 50 lat.
    Pozdrawiam Edyta

  • Niesamowite! Chyba w przyszłym roku zaplanujemy wyjazd do Szwajcarii. Zawsze byłam pod wrażeniem właśnie świat w Austii, Czechacz, Bawiarii- gdzie jest ciągle nakby ta magia – nie jest tak nachalnie. Wspaniała opowieść, dzięki Edyta! Pozdrawiam

  • Pokazalabym Ci zdjecia, ale jak co roku mam jedno co sie nadaje, a reszta to cos zamazanego. I jak co roku mysle, ze w koncu mi sie uda zrobic, tak co roku jest wielka klapa 😉

  • No robienie zdjęć w takiej fali emocji to nie lada wyczyn!

  • oO tak święta racja 🙂 ja też pamiętam czasy dzieciństwa i Mikołaja, którego widziałam tylko 6 grudnia i to nie każdego 6 grudnia.. szczerze, bardziej fascynujące było go nie widzieć .. wystarczy, że zapukał do okna i zostawił prezenty na parapecie.. pamiętam do dziś, jak nie mogłam tej nocy zasnąć.. co z tego, że sąsiad to był, wtedy był dla mnie Mikołajem najprawdziwszym na świecie.. zgadzam się, że za dużo tych Mikołajów ;/ i przez to m.in dzieciaki znacznie szybciej się z niego leczą 🙁 a przecież wierzyć w świętego to najfajniejsza rzecz, jaka może się w dzieciństwie przytrafić..

  • Dokładnie o to mi chodziło!