Wycieczka do Gdańska i Sopotu- moja subiektywna relacja.

Wycieczka do Gdańska i Sopotu- moja subiektywna relacja.

Ostatni weekend wakacji więc wrzucam jeszcze wpis wakacyjny. Tym razem zapraszam na relację z naszej wycieczki do Trójmiasta.
Jako dziecko jeździłam do Gdańska na kolonie co rok więc zawsze z sentymentem wspominam te okolice. Już jako rodzina byliśmy z Michałem kilka razy w Trójmieście bo mamy tam rodzinę i za każdym razem byliśmy zachwyceni. Niestety tym razem tak nie jest.
Jestem dość zawiedziona samym Gdańskiem.  Miasto które ma taki potencjał niestety nie korzysta z niego, widać opuszczone kamienice na Długim Targu, a przestrzeń którą otwarto nad Motławą, zamiast być udostępniona na fajne, klimatyczne knajpki, jest dzierżawiona na ogródek piwny z wielkim diabelskim kołem.
Niestety rozczarował też, do tej pory bardzo inspirujący, Jarmark Świętego Dominika. Kiedy byliśmy ostatni raz 3 lata temu nie umiałam z niego wyjść tyle było pięknych stoisk. Głowa pełna pomysłów, kieszenie ulotek i wizytówek aby kupić coś online, sprawdzić na facebooku. Stare płyty i plakaty, które oglądaliśmy namiętnie, ręcznie tkane dywany, szyte ubrania i torby. A teraz? Oprócz kilku stoisk dobrze nam znanych twórców ( m.in. krakowska Lamama) większość wystawców to deski do prasowania, bazarowe ubrania, sokowirówki i fotele masujące oraz barowe jedzenie najniższych lotów. Szkoda, wielka szkoda.

Na szczęście urocze uliczki i kamienice poprawiły nam humor- jak zawsze.  Potem wypad do Sopotu i oczywiście na molo. A na plaży? Starbucks!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I koniec wakacji! Idzie jesień, mam nadzieję że słoneczna i kolorowa!  A jakie wy mieliście wojaże w tym roku? Dzielcie się!

  • Myślałam, że Gdańsk powali mnie na kolana (byłam przy okazji ost. edycji Blog Forum Gdańsk), a tu kilka fajnych uliczek, a poza tym dupa.