kryzys?

Kiedyś walka na śmiech- kto głośniej- dziś rzucanie na
ziemie w galerii handlowej
Kiedyś  chodzenie za
rączkę albo w wózku- dziś Maja sama, puść Majusie, łap Majusie
Kiedyś spokojna rozmowa i tłumaczenie – dziś płacz
Kiedyś biegiem do ukochanego przedszkolka- teraz płacz i
markotna mina już od wysiadki z auta
Kiedyś recytowane imiona wszystkich dzieci w grupie- dziś
dzieci nie
Kiedyś uśmiech na widok każdego- dziś twarz schowana w
maminych kolanach
Kiedyś tatuś bohater- dziś tylko mamusia
Co się dzieje? Moja przebojowa córcia ma jakiś kryzys? Chce
jak najwięcej być w domu, do przedszkola nie, do sklepu nie, ludzi oglądać nie
chce! Nie odpuszczamy i robimy swoje, do przedszkola chodzi mimo iż serce
pokrojone na kawałki jak tylko pojawia się podkówka. Wszystkich się nagle
wstydzi, najchętniej siedziałaby w domu ze mną. Nie jesteśmy ani więcej ze sobą
ani mniej- więc skąd taka zmiana? Mam nadzieję że to tylko „etap”. A może
pogoda? No nic – cierpliwie czekamy.